czwartek, 18 grudnia 2014

Wietnamska zupa z Newellą.

Modne ostatnio zrobiło się azjatyckie jedzenie. Sama często chodzę na pyszną zupę Pho, a tym razem postanowiłam spróbować przygotować w domu jej wersję wegetariańską, z dodatkiem testowanej przeze mnie Newelli. Nie jest to orygianlan wersja, ale jest to zupa inspirowana Pho. Na pewno świetnie rozgrzeje w zimowe wieczory.
WIETNAMSKA ZUPA Z NEWELLĄ
przepis na 4 porcje
2 l wody
2 cebule
4 ząbki czosnku
2 marchewki
2 pietruszki
4 cm świeżego imbiru
4 goździki
1 gwiazdka anyżu
5 cm laski cynamonu

200 g makaronu ryżowego
1 opakowanie Newelli wędzonej lub zwykłej
250 g mieszanki chińskiej
2 łyżki wakame
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki sosu rybnego
2 łyżki kolendry
kawałek popryczki chili
szczypiorek lub dymka
1/2 cytryny lub limonki
sól morska
pieprz

Zaczynamy od przygotowania wywaru na zupę. Cynamon, anyż i goździki prażymy kilka minut na suchej patelni. W garnku układamy marchewki, pietruszki, obrane ząbki czosnku, opalone na palniku cebule i uprażone przyprawy. Zalewamy zimną wodą i gotujemy około dwie godziny (lub dłużej). Makaron ryżowy namaczamy w wodzie przez około 15 minut, odcedzamy. Wakame namaczamy w gorącej wodzie przez około pół godziny. Po ostudzeniu przelewamy wywar przez sito, kawałek marchewki możemy posiekać na drobniejsze kawałki i dodać do przecedzonego wywaru. Dodajemy sosy, mieszankę warzyw chińskich, odcedzone wakame, posiekaną papryczkę, posiekany szczypiorek (lub dymkę) i pokrojoną w kostkę Newellę. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.  Gotujemy około 8 minut, wrzucamy makaron, gotujemy przez kolejną minutę i wyłączamy gaz. Dodajemy sok z cytryny lub limonki i posypujemy kolendrą.

wtorek, 9 grudnia 2014

Wegetariańska fasolka po bretońsku.

Dzisiaj mam dla Was kolejny post z wykorzystaniem Newelli, o której już Wam pisałam. Fasolki po bretońsku nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Ja postanowiłam przygotować ją w wersji wegetariańskiej, a aromat kiełbasy czy boczku zastąpić wędzoną Newellą.
WEGETARIAŃSKA FASOLKA PO BRETOŃSKU Z NEWELLĄ
przepis na 4 porcje
350-400 g fasoli
400 g przecieru pomidorowego
1 opakowanie wędzonej Newelli
1 cebula
1 łyżka masła (oleju lub oliwy)
3 liście laurowe
4 ziela angielskie
łyżeczka majeranku
1/2 łyżeczki kminku
1,5 łyżeczki mąki kukurydzianej lub pszennej
sól
pieprz


Fasoli możemy użyć świeżej lub suszonej. Suszoną namaczamy przez całą noc, następnie w tej samej wodzie gotujemy około 2 godziny. Świeżą moczymy przez około godzinę, następnie gotujemy przez około godzinę. Z gotowania zostawiamy szklankę wody, resztę odcedzamy. Na patelni lub w garnku rozgrzewamy łyżkę masła (lub oleju/oliwy), wrzucamy posiekaną w kostkę cebulę i pokrojoną w kostkę Newellę, gdy się zeszkli dorzucamy posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek, dodajemy wszystkie przyprawy, liście laurowe, ziele angielskie, smażymy, aż czosnek się zarumieni. Wtedy wlewamy przecier, wrzucamy fasolkę, dodajemy wlewamy wodę z jej gotowania i gotujemy przez następne pół godziny. W dodatkowej, niepełnej szklance wody rozrabiamy mąkę i wlewamy do reszty, gotujemy do zgęstnienia.

środa, 3 grudnia 2014

Flaczki z boczniaków.

Wiosną i latem gotuję mało zup. Sytuacja ta jednak diametralnie zmienia się, gdy nadchodzi jesień i temperatury znacznie spadają. Bo co rozgrzeje nas lepiej niż miska pysznej, gorącej zupy? Jako, że uwielbiam wszystkie grzyby to często goszczą w mojej kuchni. Mimo, że kilka lat temu nauczyłam się jeść "prawdziwe" flaki, to gdy zobaczyłam przepis na Jadłonomii to wiedziałam, że muszę koniecznie przygotować ich oszukaną, grzybową wersję. Smak może nie i nie jest taki sam, jak przypadku oryginalnych flaków, jednak muszę przyznać, że jest to ciekawa i smaczna zupa.
FLACZKI Z BOCZNIAKÓW
1 opakowanie boczniaków (500 g)
2 marchewki
1 korzeń pietruszki
1 łyżka masła (lub oleju)
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
2 liście laurowe
4 ziela angielskie
szczypta ziaren kolendry młotkowanej
1/2 łyżeczki pieprzu w ziarnach
1/2 łyżeczki majeranku
1/3 łyżeczki papryki mielonej
szczypta cynamonu
sól morska
pieprz mielony
woda (około 1,5 litra)


Boczniaki oczyszczamy i kroimy w paski. W garnku rozgrzewamy masło (lub olej w wersji wegańskiej). Wrzucamy boczniaki, czosnek i posiekaną w drobną kostkę cebulę. Podsmażamy, często mieszając. Dodajemy jedną marchewkę i pietruszkę, obrane, pokrojone w kilkucentymetrowe kawałki. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, kolendrę, paprykę i pieprz. Podsmażamy jeszcze chwilę, po czym zalewamy wodą. Drugą marchewkę obieramy i kroimy w półplasterki, wrzucamy do garnka i doprawiamy solą. Całość gotujemy przez około pół godziny, na 10 minut przed końcem dodajemy majeranek, cynamon. Wyciągamy marchewkę i pietruszkę w dużych kawałkach oraz czosnek. Do smaku doprawiamy solą i pieprzem.

niedziela, 30 listopada 2014

Jak przetrwać zimę? Baz chandry i dodatkowych kilogramów!

Temperatura spada poniżej zera. Dni są krótkie, zmrok zapada wczesnym popołudniem. Jak przetrwać te okropnie długie miesiące? Jak nie dać się wpędzić w chandrę? Jak nie przytyć? Dzisiaj mam dla Was kilka moich sprawdzonych sposobów, które rozjaśniają każdy dzień i nie dają popaść w zimowy marazm.
Ważną rzeczą jest ruch - dla mnie najlepiej sprawdzi się basen lub siłownia. Do tego obowiązkowo łyżwy - bez nich dla mnie nie ma zimy! Ale nawet  spacery dużo Wam dadzą - wystarczy ciepło się ubrać (na cebulkę!) i ruszyć przed siebie - szczególnie polecam, gdy jest lekki mróz i dużo śniegu dookoła. Ale wybierzcie to, co lubicie. Może narty? Snowboard? Joga? Fitness?
Podstawą każdego dnia są dla mnie ciepłe ubrania. Domowe głównie! Ciepłe, milusie kapcie, puchaty, gruby szlafrok - bez tego zimy nie przeżyję! Oczywiście, gdy wychodzimy z domu, nie ruszamy się bez szalików, czapek, rekawiczek i ciepłych kurtek - ale to chyba oczywista oczywistość!
Kolejna podstawa to napoje - gdy jest zimno, nie bardzo mi idzie picie wody. Dlatego koniecznością są herbaty (głównie zielona, czerwona, biała). Jak kawa to najlepiej z odrobiną cynamonu lub od czasu do czasu pyszna piernikowo-dyniowa kawowa wariacja. Czasem zamarzy mi się czekolada na gorąco - oczywiście w domowej, lżejszej wersji. Mimo, że zimny - świetnie rozgrzeje też czekoladowy koktajl z dodatkiem chili. Niezbędny oczywiście jest imbirowy napój na podniesienie odporności, a gdy chcemy spędzić wieczór przy szklaneczce alkoholu - proponuję grzane czerwone lub białe wino. Dlatego też pamiętajmy o rozgrzewających przyprawach na każdym kroku!
Dla mnie jednak najważniejszą rzeczą jest: nie ruszamy się z domu bez śniadania! Rozgrzewajacego, dającego energię na kilka godzin. Najlepiej sprawdzi się oczywiście owsianka. Możemy ją przygotować z różnych rodzajów płatków, a nawet kasz (ale o tym niżej). Przepisów na owsianki znajdziecie na moim blogu od groma - inspirujcie się, bawcie się nimi - owsianki to niesamowicie wdzięczny temat do eksperymentów. Zajrzyjcie do kategorii owsiankowo!
  
Kasze! O nich można by mówić godzinami - kocham je najmocniej właśnie w sezonie jesienno-zimowym. Rozgrzewają (królowa - jaglana!), sycą, dostarczają wielu witamin i składników odżywczych. Idealnie sprawdzą się w roli śniadań i obiadów, są niezastąpionym składnikiem lunchboxów, obok makaronu i ryżu. Uniwersalne - bo przepyszne i na słodko (na przykład mus jaglany czy jabłkowe crumble z quinoa) oraz na słono (kasza bulgur z pieczonymi warzywami? lub może zapiekana kasza gryczana z kurczakiem?). Po więcej inspiracji zajrzyjcie do kategorii kasza.
Ostatnia porada dotyczy bardziej ducha niż ciała. Otaczajcie się ciepłymi przedmiotami - to też rozgrzewa! Ja uwielbiam wełniane elementy we wnętrzu - dekoracyjne poduszki, ocieplacze na kubki, dekoracyjne pierdółki. Zajrzyjcie na moje aukcje na allegro - tam znajdziecie trochę takich cudeniek :)

środa, 26 listopada 2014

Zimowa sałatka z soczewicą i jajkiem.

Zimą sałatki niezbyt często goszczą na moim talerzu. Gdy temperatura znacznie spada zawsze chce mi się coś ciepłego, rozgrzewajacego i sycącego - wtedy sałatki, niestety, zupełnie mi tego nie zapewniają. Dlatego też zaczęłam przygotowywać zimowe odpowiedniki sałatek. Z gotowanych warzyw, z dodatkiem strączków lub ziemniaków, ryżu czy makaronu. Dzisiaj mam dla Was przepis na pyszną sałatkę z wykorzystaniem czarnej soczewicy beluga, z jajkiem i czipsami z szynki parmeńskiej. Taka sałatka z pewnością Was nasyci i rozgrzeje.
SAŁATKA Z SOCZEWICĄ I JAJKIEM
przepis na 2 porcje
120 g czarnej soczewicy
4-6 plasterków szynki parmeńskiej
2 jajka
200 g fasolki szparagowej
10 pomidorków cherry
1 łyżka oliwy
1 ząbek czosnku
sól morska
świeżo mielony pieprz

dressing:
1,5 łyżki musztardy sarepskiej
1 łyżka octu
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka mleka
świeżo mielony pieprz

Soczewicę gotujemy według instrukcji na opakowaniu (można ją wcześniej namoczyć przez noc, jednak nie jest to konieczne). Jajka gotujemy na twardo lub półtwardo (ja wkładam je do wrzącej wody i gotuję 7-8 minut). Fasolkę krótko gotujemy, a następnie odcedzamy i natychmiast schładzamy w lodowatej wodzie. Szynkę parmeńską rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i zapiekamy przez około 5-6 minut w 200 stopniach, aby otrzymać czipsy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy przekrojone na połówki pomidorki cherry. Smażymy je często mieszając przez 2 minuty, po tym czasie dodajemy posiekany ząbek czosnku i fasolkę, po kolejnych dwóch minutach ugotowaną soczewicę. Smażymy chwilę, aby wszystkie składniki były ciepłe. Przekładamy na talerze, posypujemy czipsami z szynki parmeńskiej i rozkładamy przekrojone na ćwiartki jajka. Polewamy dressingiem (wystarczy dokładnie wymieszać wszystkie składniki).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...